Category Archives: Uncategorized

Maria Rataj

 

Maria Rataj nie była poznańską artystką, edukatorką, działaczką społeczną, nie bywała na salonach, ani nawet nie miała znanego męża. Pomimo braku takich informacji w jej życiorysie – albo właśnie dlatego – osoba tejże kobiety jest warta opisania i zapamiętania.

Myszka, z urodzenia Kaliszanka, przyszła na świat 6 lipca 1918 roku, jednak to Poznań stał się jej przestrzenią życiową aż do śmierci w 8 czerwca 1995 roku. Tak o nim pisze:

Poznań, to miasto przygarnęło mnie do siebie. Zależnie od kaprysu to gnało ulicami do utraty tchu, skręcając kiszki z głodu, to niby sadysta odsłaniało przed młodocianymi oczyma dzieje grzechu, jęk, ciemnych zaułków, lub oczarowywało blaskiem neonów i dobrobytu. Nie tylko w mieście miałam rodzica, bo znalazłam prócz rodzonej, jeszcze drugą matkę, Wartę.

W „pakiecie” od rodziców dostała wyjątkowy zestaw genów: matka Niemka, spokrewniona była z zacnymi rodami Hindeburgów i Stolzbergów. Z kolei od strony ojca Polaka odziedziczyła dodatkowo rosyjskie korzenie, gdyż babka była rodowitą Kijowianką z rodu Carewiczów. Lecz „Was heisst Titel ohne Mittel”1? Porzucona przez ojca i wychowywana przez niestroniącą od alkoholu matkę, Maria już w wieku sześciu lat musiała zmierzyć się dorosłymi problemami. Oprócz zajmowania się młodszym bratem Bolesławem, wzięła na siebie obowiązek dostarczania do domu opału i jedzenia, dbania o pokój i zarobku (sprzedawała włoszczyznę, cukierki i chodziła) na posyłki. Jeszcze przez długi czas nie skończyły się kłopoty finansowe w domu Ratajów. Maria służyła jako pomoc domowa, sprzątaczka w szkole czy przy oporządzaniu zieleni miejskiej. Paradoksalnie, sytuacja życiowa Marii polepszyła się wraz z nadejściem II Wojny Światowej. W trosce o swoich dwóch synów, podpisała Volkslistę, jednak potajemnie wspierając Polaków.

Powyższy opis jest zbyt krótki na to by przedstawić wszystkie zawiłości losów Marii Rataj. Przede wszystkim brakuje tutaj emocjonalnego stosunku do miasta, w którym przyszło jej przeżywać dobre i złe chwile. Jeśli chcemy lepiej poznać naszą bohaterkę najlepiej sięgnąć po jej autobiografię „Grzeszne miasto”. Fragmenty jej wspomnieć wykorzystamy również podczas Gry miejskiej!!!

 

1 Co znaczy tytuł bez środków/majątku.

Reklamy

Towarzystwo ,,Warta”

ObrazekNa moment cofnijmy się w czasie. Jest rok 1894. Właśnie powstała w Poznaniu hakata – organizacja, której podstawowym celem była ostateczna germanizacja ziem polskich w zaborze pruskim. W tym momencie każda kobieta z tzw. ,,wyższych sfer” otrzymuje list, a w nim zaproszenie do przystąpienia do – jeszcze tajemniczo brzmiącego, co się niedługo zmieni – Towarzystwa ,,Warta” oraz statut organizacji. Podpisane pod listem działaczki informowały we wspomnianym piśmie m.in., że ,,celem Towarzystwa […] jest udzielanie opieki dzieciom takowej potrzebującym, a środkiem najważniejszym do dopięcia jego zachęta wzajemna do prywatnego uczenia dzieci w granicach przez prawo dozwolonych, urządzanie zabaw i majówek dla dzieci, popieranie kolonii feryjnych itp.”.

Czy podpisane pod listem kobiety rzeczywiście w pełni oddały charakterystykę funkcjonowania ,,Warty”? Nie do końca. W rzeczywistości działaczki (,,Warta” była organizacją wyłącznie kobiecą, co w tamtych czasach stanowiło fenomen) skupione wokół Towarzystwa narażały się każdego dnia, zajmując się przede wszystkim tajnym nauczaniem dzieci języka polskiego. Już w 1898 r. zaczęły się represje względem ,,Warcianek” – nałożono na działaczki pierwsze kary grzywny, a Janina Omańkowska, zastępczyni przewodniczącej, za niezapłacenie kary trafiła do więzienia i otrzymała zakaz nauczania. Z nieprzychylnym stosunkiem władz do swojej działalności kobiety musiały zmagać się aż do odzyskania przez Polskę niepodległości, a jednak nie zaniechały swojej działalności. Szczególnie narażona na represje była wieloletnia przewodnicząca stowarzyszenia, Aniela Tułodziecka, która w 1913 r. po procesie sądowym została skazana na 12 dni więzienia albo 60 marek grzywny i – nie godząc się z wyrokiem i odmawiając zapłaty kary – dobrowolnie udała się do aresztu. Opuszczenie przez nią więzienia 14 czerwca 1913 r. stało się okazją do demonstracji patriotycznej – policja oszacowała zgromadzenia na około 2 tysiące osób.

6 października każdy uczestnik gry ,,Pozgranianki” otrzyma zaproszenie na zebranie ,,Warty”.  Serdecznie zachęcamy do skorzystania z niego, by choć przez chwilę odczuć atmosferę, jaka towarzyszyła spotkaniom tych dzielnych Poznanianek.

Kazimiera Pajzderska

 

Urodzona została (w Buczaczu) w tym samym roku, co Kazimierz Malewicz, Witold Wojtkiewicz czy Paul Klee i wtedy, gdy tworzyli Edgar Degas czy Józef Chełmoński – w 1879 roku. Żyła w ciągu kilku epok artystycznych. Dwukrotnie wychodziła za mąż. Obracała się w artystycznym świecie Poznania (od 1911 roku, tj. od momentu zamieszkania tu). Zmarła jeszcze przed rewolucją obyczajową na Zachodzie, przed III Rzeczpospolitą, przed Euro, przed powstaniem Pracownik Krytyki Feministycznej na UAM w Poznaniu – w roku 1959.

Była artystką: rzeźbiarką i malarką. Studiowała we Lwowie i w Paryżu w Académie Collarossi. Swoje prace wystawiała chociażby w paryskim Salon des Artistes Français, warszawskiej Zachęcie lub, co interesujące, na wystawie Artystek Polskich w Bydgoszczy (w 1931 roku).

Była aktywną działaczką Stowarzyszenia Artystów Wielkopolskich. Miał przyjemność być jej mężem Nikodem Pajzderski, historyk sztuki; ona wykonała poświęconą mu tablicę pamiątkową, która znajduje się na terenie Muzeum Narodowego.

Kazimiera Pajzderska była też edukatorką: przez pewien czas prowadziła wieczorowe kursy rysunku dla młodzieży pracującej.  

A co interesowało ją jako artystkę? Niewątpliwie była pasjonatką impresjonizmu, zwłaszcza na początku swej pracy artystycznej. Jej pierwsze rzeźby utrzymane są w tej właśnie stylistyce. W dwudziestoleciu międzywojennym, mieszkając już w Poznaniu, wykonała wiele prac o charakterze narodowym, przykładami są płaskorzeźby powstańców wielkopolskich czy płaskorzeźba na fasadzie Pomnika Serca Jezusowego w Poznaniu. A jako malarka uwielbiała malować kwiaty.

Jej mąż ma swoją ulicę w Poznaniu. A ona – czy została zapamiętana przez Poznań? 

 

Poznańskie mistrzynie futbolu stołowego

 

 Ze świata historii, wspomnień i tajemniczych opowieści przenosimy się do czasów zupełnie nam bliskich. Przepychamy się wśród tłumu, biegamy po zakorkowanych ulicach, a wolne chwile spędzamy wśród kawiarnianego gwaru lub też w głośnym pubie. Pośród zgiełku i szumu, w radosnej atmosferze, relaksujemy się i spotykamy z przyjaciółmi. Dla rozrywki, spędzając miłe chwile w gronie znajomych, gramy w piłkarzyki… Scena jakże normalna, jakże powszechna!

Trambambula, futbol stołowy, piłka stołowa. Wszystko brzmi znajomo, może oprócz egzotycznej trambambuli, która znaczy tyle samo, co jakże popularne piłkarzyki. Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi nam na myśl jest następujące: forma rekreacji, zabawa, ulubione zajęcie męskiej części społeczeństwa podczas spotkań w pubie. Nic bardziej mylnego! Piłkarzyki stają się coraz bardziej popularną dyscypliną sportową, coraz bardziej popularną wśród kobiet. Szczególnie zaś upodobały ją sobie Agnieszka Rutowska i Agata Ćwiąkała, mistrzynie świata w futbolu stołowym kobiet oraz pięciokrotne mistrzynie Polski!

Na co dzień mieszkają w Poznaniu, pracują. Swoją przygodę z futbolem stołowym rozpoczęły właśnie od spotkań w gronie znajomych. Z czasem ta zabawa przerodziła się w prawdziwą pasję. Postanowiły one uprawiać piłkę stołową profesjonalnie. Poznały się już podczas treningów, razem uczęszczały na turnieje organizowane przez Wielkopolską Ligę Piłki Stołowej. Trenowały ciężko, 3 lub 4 godziny dziennie. Oczywiście nie obeszło się bez siniaków, zadrapań, kontuzji, potu i wielu wyrzeczeń, na przykład Agnieszka Rutowska po 15 latach profesjonalnych treningów zrezygnowała z tańca w zespole ludowym.

Osiągnęły największy z możliwych sukcesów. Nie straszna im prawdziwa rywalizacja, stres, liczne wyrzeczenia. Czasami bywa nawet tak, że grają przeciwko sobie w singlu, by następnie po upływie zaledwie godziny, w duecie walczyć o finał. Nie mają czasu na kłótnie, tworzą perfekcyjnie zgrany zespół. Dziewczyny strzelają gole do bramek swoich przeciwników i przeciwniczek tak szybko, że ci nawet nie zdążą się zorientować. Nie boją się uczestnictwa w świecie, który z pozoru mógłby wydawać się dla nich, jako kobiet, niedostępny. Jak mówi Agata Ćwiąkała: „Kiedy gra się z chłopakami, dziewczyny często są na początku wyrzucane na obronę. Bo z założenia są słabsze, a poza tym męska ambicja nakazuje strzelać gole. Ja też wolę być atakerem.”

Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej o mistrzyniach piłki stołowej, zachęcamy do obejrzenia tego wideo:

http://poznan.gazeta.pl/poznan/10,88284,8942747,Rozmowa_z_mistrzyniami_swiata_w_pilkarzykach_stolowych.html

Natomiast co takiego wydarzy się podczas gry miejskiej? Może w mieście zagości sportowy duch i na te kilka godzin Poznań zamieni się w boisko, na którym drużyny stoczą zaciętą walkę o ciekawe nagrody? A może będzie miało miejsce coś zupełnie innego? Już 6 października wszystko się wyjaśni…

Maria Wicherkiewiczowa prywatnie

 

Gustowne wnętrze, które widzicie na fotografii, należało do rodziny Marii Wicherkiewiczowej ze Sławskich. Mieściło się na pierwszym piętrze kamienicy na skrzyżowaniu ul. Św. Marcin i Al. Marcinkowskiego – z widokiem na kościół i gabinet okulistyczny Wicherkiewicza. Z tego punktu miasta Maria ze Sławskich miała blisko do Archiwum Miejskiego, gdzie spędzała długie godziny badając przeszłość Poznania, na Stary Rynek, który ceniła za renesansową architekturę oraz do Pałacu Górków, o której to rodzinie napisała powieść Łódź w purpurze. Dziś jest znana przede wszystkim jako autorka monografii Rynek poznański i jego patrycjat, wznowionej przez poznańskie Wydawnictwo Miejskie. Trzy utwory Wicherkiewiczowej, krótkie, a treściwe broszury oraz pewną balladę można przeczytać on-line – znajdują się w zasobach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Polecamy zwłaszcza Dawne kawiarnie w Poznaniu:

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=14379&from=FBC

Obraz, który można dostrzec na fotografii (na ścianie po lewej stronie), jest portretem Marii Wicherkiewiczowej. Obecnie należy do zbiorów Muzeum Sienkiewicza w Poznaniu, ale ponieważ muzeum jest w remoncie, nie można go w tej chwili obejrzeć. Za to archiwum pisarki – jej wspomnienia, rękopisy, notatki i fotografie, znajdują się w zaprzyjaźnionej z Kolektywem instytucji. Jakiej – dowiecie się 6 października… Przy okazji spotkacie osobę, która swego czasu napisała pracę magisterską o Bibiannie Moraczewskiej i tak jak Maria Wicherkiewiczowa swoje zawodowe życie związała ze starymi drukami.