LUDGARDA: reaktywacja

To już pewnie wiecie: w nocy z 13 na 14 grudnia 1283 roku księżną Ludgardę, żonę Przemysła, znaleziono martwą, a okoliczności jej nagłego zgonu po dziś dzień owiane są tajemnicą.

Współczesna graficzka, E. Piotrowska, wyobraża sobie Ludgardę jako smutną blondynkę o długim warkoczu, ubraną w intensywnie czerwoną suknię.

Małgorzata Klunder, autorka kryminału Mord na zamku (2003), sugeruje, że winną śmierci Ludgardy była Jadwiga Bolesławówna, przyszła żona Władysława Łokietka.

Według meklemburskiego kronikarza Ernsta von Kirchberga, który wzmiankę na ten temat sporządził około 1370 roku, za śmiercią Ludgardy stała jej teściowa.

Najczęściej jednak słyszy się, że to Przemysł, król Polski, rezydujący na zamku w Poznaniu, miał udusić swoją żonę, ponieważ ta nie dała mu potomka.

Przynajmniej tak brzmi najpopularniejsza wersja legendy…

Znamy kilka jej literackich przetworzeń.

Franciszek Karpiński, znany sentymentalny poeta, zainspirowany opowieścią o odrzuconej i zamordowanej królowej, napisał przepiękną Dumę Lukierdy (1782), utwór, który można uznać za jeden z pierwszych zapowiadających zmianę wrażliwości i nastrojów w kulturze polskiej. Duma Lukierdy jest stylizowaną „rekonstrukcją” pieśni, o której poeta przeczytał w kronice Długosza.

Tak według poety miałaby użalać się nad swoim losem Ludgarda, wrażliwa i delikatna kobieta, której obce są miejskie mury, raczej pociąga dzika przyroda, rozwichrzone lasy.

(…) Gdzież mię ślepa miłość niesie? 
Ona mię zbłąka po lesie,
Fałszywe ścieżki poradzi
I tu mię nazad sprowadzi;
Żebym zgon mój nieszczęśliwy
Widziała, jak popędliwy
Uderzy hartowną strzałą
W serce, które go kochało. (…)

O Ludgardzie i Przemyśle klasycystyczną (i niezbyt udaną) tragedię napisał Ludwik Kropiński (Ludgarda. Tragedia w pięciu aktach), a ponoć i Adam Brodziński miał podobny zamiar: dzieło jednak nie powstało.

Ludgarda Kropińskiego przypomina Antygonę Sofoklesa – jest świadoma wagi swoich czynów i słów, wie, że gra na arenie dziejów w wielką politykę międzynarodową… a dramatopisarz dokładnie opisał wieżę, w której Ludgarda została przez męża uwięziona, a na dziedzińcu zamkowym umieścił… pomnik Przemysła.

Maria Lisiecka w zbiorze Z przeszłości Poznania. Legendy i opowiadania (1916) nazywa Ludgardę pieszczotliwie Luteńką, tak, jak według autorki nazywali ją bliscy, także małżonek, którego decyzję tłumaczy zmąceniem zmysłów i politycznymi intrygami na dworze. W tej wersji Ludgardę dusi jej dwórka, Krystyna, złotym łańcuchem, w którym ta miała przyjąć w komnacie Przemysła…

Według innych legend duch Ludgardy krążył po zamku Przemysła, dopóki ten nie runął ostatecznie. Potem księżna rozpłynęła się w eterze…

Decyzją Rady Miasta Poznania Ludgarda najwyraźniej ma szanse powrócić do domu…

6 października 2012 Pozgranianki jej w tym pomogą!

Otagowane , ,

Pozgranianki dla NO WOMEN NO ART

Termin: 6 października (sobota), godz. 12:00 – 15.30
Miejsce: centrum Poznania
Start: Fontanna Higiei na Placu Wolności
Czas: 3h (+1/2h wprowadzenia)
Rodzaj: gra miejska

Miejskość i kobiecość. Przestrzeń i płeć. Czym są? Jakie zachodzą między nimi relacje? Zmaterializowane (namacalne), ucieleśnione (tkankowe), umiejscowione na osi czasu i przestrzeni? Czy gra w miasto, gra w (o) kobiecość warta jest wysokiej stawki? Czy w tę grę można się po prostu świetnie bawić?

Zostałyśmy zaproszone przez 5. Międzynarodowy Festiwal Twórczości Kobiet NO WOMEN NO ART do stworzenia gry miejskiej śladami kobiet, ich pracy i twórczości.

W ciągu zaledwie kilku godzin pokażemy, w jaki sposób przeszłość przenika i ożywia współczesną rzeczywistość: miejska tkanka Poznania zmieni się w planszę, na której będziemy grać (a wygrać można atrakcyjne nagrody), zarazem stanie się placem zabaw z czasem historycznym, wyobraźnią i naszą potoczną, zdobywaną codziennie wiedzą o mieście…
Dotrzemy do punktów, których nie znajdziecie w żadnym przewodniku po mieście, będziemy eksplorować ścieżki nieoficjalne, tak jak i alternatywne opowieści o Poznaniu. Przypomnimy sobie zapomniane legendy, poszukamy kluczy do zardzewiałych furtek i odkurzymy niejeden manuskrypt. A jednocześnie wyjdziemy naprzeciw przyszłości, poszukując w mieście tego, co dopiero kiełkuje, rozwija się i wzrasta. W ten sposób miejska czasoprzestrzeń ukaże się jako proces nieustannego stykania się pełnej śladów przeszłości z nieoczekiwaną przyszłością, której ścieżki należy dopiero wyśledzić i rozpoznać.
Do naszej gry nie trzeba się przygotowywać – zapraszamy w nieznane, tajemnicze, ale i radosne oraz ekstatyczne. Matronuje nam Bibianna Moraczewska.

Zapraszamy – Kolektyw Aleje Bibianny

Zgłoś się do gry

Otagowane , , ,

Salony, zaułki, aleje – Poznań kobiet XIX i XX w.

Termin: 2 czerwca (sobota), godz. 15:00
Miejsce: centrum Poznania
Start: Salon Posnania
Czas: 2h
Rodzaj: spacer

Czy mieliście kiedyś okazję, Panowie i Panie, przejść się trasami babek i prababek swoich lub swych znajomych?

Poznań, miasto dość stare, można odkrywać w różnoraki sposób. 2 czerwca proponujemy Państwu wycieczkę całkiem przyjemną: Salony, zaułki, aleje – Poznań kobiet. Wycieczkę do tego nie byle jaką: spacer przez miejsca ciekawe i ważne dla historii miasta, nie znaczone jednak tablicami czy pomnikami. To spacer w przeszłość niezwykle ciekawą i tajemniczą: odległą, choć nie tak bardzo, jak można by uważać. Proszę Państwa, przed nami – Poznań kobiet!

Ta miła przechadzka w czasie i przestrzeni rozpocznie się pod Salonem Posnania
(ul. Ratajczaka). Tuż obok, na deptaku przy ul. 27 Grudnia, Zuzanna Kołupajło opowie
o częstej bywalczyni tej ulicy w XIX wieku, Bibiannie Moraczewskiej oraz o bardzo ważnych wówczas salonach kulturalno-literackich. Następnie przejdziemy na początek Alei Marcinkowskiego, by usłyszeć od Dominiki Dombrowskiej historię Marii Wicherkiewiczowej, znającej obyczaje oraz chociażby kawiarnie dawnego Poznania. Kolejnym punktem wycieczki będzie Plac Wolności, którego miejsce i nazwa okażą się bardzo istotne podczas opowieści Katarzyny Granops o działaczce Anieli Tułodzieckiej. Później spacer powiedzie nas w zielone: w Parku Chopina (ul. Wrocławska/ul. Podgórna) Adrianna Sołtysiak przedstawi postać
i pewną powieść dziewczynki (potem – dorosłej kobiety), Marii Rataj, której życie
w Poznaniu nie było wcale kolorowe. A stąd całkiem już niedaleko na Stary Rynek, centrum dawnego życia miasta. To tam Lucyna Marzec opowie o niezłomnej Julii Woykowskiej, publicystce i pisarce. A na koniec wyjdziemy ze Starego Rynku i podejdziemy do Hotelu Bazar (ul. Paderewskiego), w którym – co wyjaśni Weronika Zawadzka – stało się coś (jeśli by nie liczyć wystawnych przyjęć i balów przedwojennych) zupełnie niezwykłego dzięki niejakiej Marii Komornickiej.

Ale i 2 czerwca właśnie pokażemy miasto niezwykłe i wspólnie je sobie wyobrazimy: przykryte trenem staroświeckiej sukni, którą pozwolimy sobie delikatnie odchylić, by zobaczyć więcej – więcej dawnego Poznania.

[Z. Kołupajło]

!