Tag Archives: no women no art

Poznański skarb: Sofonisba Anguissola

Poznań nie zawsze wie, jakie skarby posiada. Poznań nie zawsze zna swoje tajemnice. A tych tutaj – niemało.

Oto więc i ona – Sofonisba Anguissola, kobieta (niewątpliwie) o pięknie brzmiącym imieniu i nazwisku (niewątpliwie). Kojarzy się z przeszłością, całkiem słusznie. Kto teraz nadaje takie imiona, kto teraz nosi włoskie nazwiska w Poznaniu? Zatem: Sofonisba Anguissola, artystka renesansowa. Mało by powiedzieć, jeśli by poprzestać na tym.

Otóż, proszę pań i panów, to jedna z pierwszych malarek na świecie! Tych, które zachowały się w kanonie, które mogły tworzyć na dworach, które zostały przez artystów-mężczyzn zaakceptowane w świecie sztuki i które – bo od tego wszystko się zaczyna – mogły się edukować.

Kobieta, jednym słowem, niezwyczajna. Kobieta, której się poszczęściło: bo mogła się kształcić (wywodziła się z arystokratycznego rodu o artystycznych inklinacjach), bo mogła być tą, którą być chciała (miała wsparcie najbliższych, zwłaszcza ojca, który sakwę swą chętnie otwierał).

Dziś jej dzieła oglądać można w najznamienitszych muzeach, chociażby w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu, w Muzeum Prado w Madrycie czy w Galerii Uffizzi we Florencji. A kiedyś – kto ją oglądał i kto podziwiał?; bo była cenioną, absolutnie świetną artystką. Ci artyści, których powszechnie znamy: Michał Anioł,  Peter Paul Rubens czy Anthony van Dyck (udał się do niej, by prosić – jako mistrzynię – o rady dotyczące dobrego malowania). To może teraz, pięć wieków później, my porozmawiajmy i pomyślmy o niej?

Czy przebywała kiedyś w Poznaniu? Raczej wątpliwe. Choć zostawiła tutaj, w tym prowincjonalnym podówczas mieście, swój ślad, mimo że nieświadomie. Mamy więc zaszczyt zupełnie niebywały posiadać w Muzeum Narodowym (dzięki zakupieniu przez Atanazego Raczyńskiego w XIX wieku) jej bodaj najpiękniejszy obraz, a zapewne też – jeden z najbardziej znanych: Grę w szachy (z 1555 r.). Co ciekawe, jego tytuły czasem różnią się między sobą; obraz wiruje sobie swobodnie w świecie. Gra w szachy przedstawia trzy siostry Sofonisby – Lucię, Minervę i Europę, grające właśnie w szachy w pięknych sukniach na tle delikatnego, dość szczegółowego pejzażu.

Z czego znana jest w świecie sztuki Sofonisba Anguissola? Przede wszystkim z portretów. Powód jest dość oczywisty, choć nie zawsze się o nim wie lub pamięta: w XVI wieku uważano (tj. mężczyźni, tworzący kodeksy, choćby obyczajowe, uważali), że kobietom nie przystoi oglądać nagich mężczyzn. Toteż Sofonisba Anguissola mogła ćwiczyć swój warsztat i kunszt artystyczny na tym, co zakryte (portrety) i co martwe (martwa natura).

Żyła bardzo długo, ponad 92 lata: urodzona została ok. 1532 roku w Cremonie, a zmarła – jako osoba niewidoma – w 1625 roku w Palermo. Szkoda, żeby umierała w naszej pamięci. Zbyt cenna jest: dla kultury i dla Poznania.

Otagowane , , , , , , , , ,

Ludwika Radziwiłłowa i jej szkoła

Każdy poznaniak zna jedno z najstarszych w stolicy Wielkopolski liceum – Dąbrówkę. Patronka szkoły jednoznacznie kojarzy się z czasami Piastów, a więc z pierwszym, jakże doniośle zapisanym w świadomości Polaków, okresem funkcjonowania naszego państwa. Tymczasem niewiele osób zdaje sobie sprawę, że początkowo placówka ta nosiła nazwę Louisenschule i nigdy by nie powstała, gdyby nie wpływ jej pierwszej protektorki – księżnej Ludwiki Radziwiłłowej, żony namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

W Prusach Południowych słabo rozwijało się szkolnictwo żeńskie, co tłumaczy się przede wszystkim konserwatyzmem w zapatrywaniu polityków pruskich odnośnie do kwestii wychowania kobiet, a także brakiem pieniędzy w rządzie pruskim. Polacy, mając świeżo w pamięci tradycję Komisji Edukacyjnej, kładli duży nacisk na to, by dostęp do edukacji miały również dziewczynki. Izba Edukacyjna Wielkiego Księstwa Warszawskiego na posiedzeniu z dnia 7 stycznia 1812 r. poruszyła ten problem i Rada Dozorcza złożona z najbardziej światłych kobiecych umysłów tamtej epoki (w tym gronie znajdowały się m.in. ks. Izabela Czartotyska, Maria Wirtemberska i Teresa Łubieńska) ułożyła regulamin dla szkół i pensji, który został uznany za obowiązujący dla wszystkich szkół żeńskich.

Szybko na terenie całego kraju zaczęły powstawać placówki edukacyjne przeznaczone dla dziewcząt, a w Poznaniu pierwsza taka szkoła została założona już w marcu 1813 r. przez Jana Samuela Kaulfussa, późniejszego dyrektora gimnazjum poznańskiego. Niestety nie udało się Kaulfussowi uzyskać pożyczki państwowej i jego szkoła upadła. Zapotrzebowanie na tego typu placówkę nadal istniało i w 1829 r. wpłynęła doi władz Księstwa petycja rodziców o utworzenie wyższej szkoły dla dziewcząt. Udało się uzyskać zgodna inicjatywę prywatną i dzięki zbiórce pieniędzy (zebrano 500 talarów) szkoła została otwarta 13 stycznia 1830 r.

Jednakże placówka nie mogła by funkcjonować, gdyby nie protektorka Zakładu, księżna Ludwika. To ona wyjednała u króla zarówno doraźną pomoc finansową, jak i darowiznę w postaci majątku poklasztornego, co zapewniło szkole funkcjonowanie przez długie lata. Zasługi Ludwiki będzie mógł odczuć na własnej skórze każdy uczestnik wycieczki 6 października, kiedy to w Pałacu Górków (dawnej siedzibie szkoły) weźmie udział w jednej z lekcji, na jaką dawniej uczęszczały wszystkie poznańskie uczennice. Jeśli jesteście ciekawi, co znajdowało się w standardzie żeńskiego nauczania na początku XIX w. – zachęcamy do wzięcia udziału w naszej grze.

Otagowane , ,

Pozgranianki dla NO WOMEN NO ART

Termin: 6 października (sobota), godz. 12:00 – 15.30
Miejsce: centrum Poznania
Start: Fontanna Higiei na Placu Wolności
Czas: 3h (+1/2h wprowadzenia)
Rodzaj: gra miejska

Miejskość i kobiecość. Przestrzeń i płeć. Czym są? Jakie zachodzą między nimi relacje? Zmaterializowane (namacalne), ucieleśnione (tkankowe), umiejscowione na osi czasu i przestrzeni? Czy gra w miasto, gra w (o) kobiecość warta jest wysokiej stawki? Czy w tę grę można się po prostu świetnie bawić?

Zostałyśmy zaproszone przez 5. Międzynarodowy Festiwal Twórczości Kobiet NO WOMEN NO ART do stworzenia gry miejskiej śladami kobiet, ich pracy i twórczości.

W ciągu zaledwie kilku godzin pokażemy, w jaki sposób przeszłość przenika i ożywia współczesną rzeczywistość: miejska tkanka Poznania zmieni się w planszę, na której będziemy grać (a wygrać można atrakcyjne nagrody), zarazem stanie się placem zabaw z czasem historycznym, wyobraźnią i naszą potoczną, zdobywaną codziennie wiedzą o mieście…
Dotrzemy do punktów, których nie znajdziecie w żadnym przewodniku po mieście, będziemy eksplorować ścieżki nieoficjalne, tak jak i alternatywne opowieści o Poznaniu. Przypomnimy sobie zapomniane legendy, poszukamy kluczy do zardzewiałych furtek i odkurzymy niejeden manuskrypt. A jednocześnie wyjdziemy naprzeciw przyszłości, poszukując w mieście tego, co dopiero kiełkuje, rozwija się i wzrasta. W ten sposób miejska czasoprzestrzeń ukaże się jako proces nieustannego stykania się pełnej śladów przeszłości z nieoczekiwaną przyszłością, której ścieżki należy dopiero wyśledzić i rozpoznać.
Do naszej gry nie trzeba się przygotowywać – zapraszamy w nieznane, tajemnicze, ale i radosne oraz ekstatyczne. Matronuje nam Bibianna Moraczewska.

Zapraszamy – Kolektyw Aleje Bibianny

Zgłoś się do gry

Otagowane , , ,